Łukasz Kubot: Jeszcze to do mnie nie dociera. Jestem w finale!

Po awansie Łukasza Kubota do finału wielkoszlemowego Wimbledonu z twarzy reprezentanta Polski nie schodził uśmiech. W końcu nie codziennie występuje się w decydującym spotkaniu najważniejszego turnieju tenisowego świata.

To wielkie wyróżnienie zagrać w finale Wimbledonu. Tym bardziej, że graliśmy na wielkim korcie numer jeden. Wchodząc na kort od razu czuło się dreszczyk emocji. Wiadomo jaka była stawka tego meczu. Cieszy nas to, że wygraliśmy ostatnią piłkę,bo był to prawdziwy maraton. Uważam, że mecz stał dzisiaj na bardzo wysokim poziomie. Tego się nie da ukryć i decydowały niuanse, jedna piłka. Dzisiaj na szczęście wygraliśmy tą ostatnią piłkę i na pewno cieszy nas to, że jesteśmy w finale Wimbledonu. Wiedzieliśmy na czym mamy się skoncentrować i skupić. Bardzo dobrze ustawił się dla nas pierwszy set. Uważam, że powinniśmy wygrać II seta w tie-breaku. Nie zachowaliśmy wtedy dyscypliny taktycznej, co pozwoliło rywalom złapać wiatr w żagle. Przeciwnicy wykorzystali to i wygrali tamtą partię. Fantastyczny początek trzeciego seta pozwolił nam wyjść na 2:1. Potem może tempo trochę spadło i w piątym secie decydowały najmniejsze niuanse. Trzeba powiedzieć, że przeciwnicy łatwiej wygrywali swoje serwisowe gemy niż my w piątym secie i może dlatego to wyglądało tak, jakby to oni mieli wygrać ostatnią piłkę. Ale zostawiliśmy energię na ostatni gem. Fantastycznie dwa razy Marcelo zareturnował, ja też się do niego dołączyłem i jesteśmy w finale Wimbledonu!

Polakowi wtórował nie mniej zadowolony z awansu Marcelo Melo. Brazylijczyk dzięki finałowi osiągniętemu na trawiastych kortach zostanie po turnieju w Londynie nowym liderem rankingu ATP deblistów. Melo nie szczędził jednak słów uznania w kierunku Kubota, podkreślając, że Polak przez cały czas trwania spotkania był w wybornej dyspozycji.

To było dla nas bardzo ciężkie i trudne spotkanie, pięć setów z wieloma wzlotami i upadkami. W każdej partii byliśmy bardzo blisko, by zamknąć je na swoją korzyść. Wygraliśmy trzeciego seta, ale ważne jest by cały czas myśleć po prostu o kolejnym meczu i skupiać się tylko na sobie, walczyć do samego końca. Tak jak zrobiliśmy to w dwóch ostatnich meczach. Bardzo ważne było to, aby pozostać spokojnym i wierzyć w siebie do ostatniej piłki. Ale graliśmy bardzo dobrze. Łukasz prezentował się świetnie od samego początku spotkania. Ja potrzebowałem trochę więcej czasu, żeby wejść w mecz. Moim najlepszym setem był ten numer pięć, który popchnął nas do wygranej. Łukasz nie miał żadnych przestojów, cały czas grał na niesamowitym poziomie – powiedział po meczu Marcelo Melo.

Finału Wimbledonu nie byłoby bez katorżniczej pracy wykonanej wspólnie na treningach. Miesiące wspólnych występów pozwoliły obu przecież świetnym deblistom zgrać się niemal do doskonałości i stworzyć zabójczy duet. Groźna dla każdego, świetnie naoliwiona maszyna już od trzynastu spotkań nie może znaleźć pogromców na trawie. Jeśli w sobotę Polak wraz z Brazylijczykiem zwyciężą będą niepokonani w tym sezonie na zielonej nawierzchni.

Trenowaliśmy ze sobą każdego dnia i poddawaliśmy się ciężkim obciążeniom właśnie po to, by osiągać takie wyniki. Ale przede wszystkim, gdy wyjdziemy na kort musimy się cieszyć z naszej gry i możliwości występu w finale. Coś takiego nie zdarza się codziennie, szczególnie na Wimbledonie – powiedział Melo. 

W finale rywale, przynajmniej w połowie, świetnie znani. W sobotę około godziny 16 na korcie centralnym Kubot i Melo staną naprzeciw 37-letniemu weteranowi światowych kortów Olivierowi Marachowi oraz 24-latkowi ze Splitu – Mate Paviciovi.

Rywali znamy naprawdę bardzo dobrze, tak ja, jak i Łukasz. Jestem pewien, że jeśli wciąż będziemy robić to, co robimy to nie ważne kto jest naszym przeciwnikiem to musimy skupić się na naszej grze, kontynuować to co robiliśmy do tej pory. Nie ważne, kto jest naszym przeciwnikiem. Skupiamy się tylko na sobie. Musimy pomyśleć na planem taktycznym na finał, zajrzeć w statystyki i walczyć z całych sił, żeby zdobyć tytuł. Przecież brakuje nam jeszcze tylko jednego meczu.

W podobnym tonie na temat finałowych rywali wypowiedział się Polak, który podkreślił, że z Marachem, byłym partnerem deblowym, łączą go przyjacielskie stosunki.

Z Olivierem tworzyliśmy dwa i pół roku parę deblową. Kończyliśmy turniejem Masters w Londynie w 2009 i 2010 roku. Jesteśmy bardzo dobrymi kolegami. Mało jest takich osób na tourze, które się rozumieją. Z Olim przechodziliśmy swoje dobre, jak i złe momenty. Ja mu z całego serca gratuluję osiągnięcia finału, bo to też jego ciężka praca spowodowała, że zagra w ostatnim meczu turnieju. Będzie to na pewno wyjątkowe spotkanie dla nas obu. Ale na korcie nie będzie żadnej taryfy ulgowej. Każdy będzie chciał wygrać ostatnią piłkę. Gratuluję przeciwnikom dojścia do finału, bo mieli długą drogę, wykonali niesamowitą pracę i zobaczymy kto lepiej wytrzyma następny mecz. Tam na pewno nie będzie sentymentów. Wiemy o co gramy i jaka jest stawka. Ja osobiście wierzę, że wykorzystamy doświadczenie Marcelo, który występował tutaj w finale. Wierzę, że opracujemy odpowiednią taktykę i będziemy trzymać dyscyplinę taktyczną, która pozwoli nam się czuć przede wszystkim komfortowo. Jest to kolejny mecz, kolejne wyzwanie. Szansa jest 50 na 50. Na linii Kubot-Marach na pewno będzie dużo się działo, bo znamy się bardzo dobrze. Znamy swoje dobre i słabe strony. Będziemy walczyć o każdą piłkę.

Wielkie gratulacje. Finał Wimbledonu to na pewno wspaniała sprawa.

Jeszcze to do mnie nie dochodzi i najlepiej niech nie dochodzi przynajmniej do niedzieli. Dla mnie to po prostu kolejny turniej, kolejny mecz. Koncentrujemy się, gra się do trzech wygranych setów, więc wszystko się może zdarzyć. Gramy kolejny mecz i może jak ochłonę po dwóch tygodniach, to może wtedy to do mnie dojdzie. Jesteśmy w turnieju, będziemy się zastanawiać później. Na to też będzie czas. Teraz nie chcę się tym zajmować, bo mamy swoją pracę do wykonania i będziemy się na tym koncentrować.

Czy można się jakoś przygotować na tak wielkie wydarzenie, jak finał Wimbledonu?

Tak, ja uważam, że doświadczenie jest ważne. Mam już rozegrane kilka meczów na wielkich kortach, aczkolwiek będzie to moje pierwsze spotkanie na korcie centralnym Wimbledonu. Doświadczenie będzie na pewno miało duży wpływ na przebieg meczu.  Wierzę, że Marcelo, który rozgrywał już finały turniejów wielkoszlemowych na wielkich kortach będzie prowadzić naszą drużynę. Wiedy o co gramy, znamy stawkę , tym bardziej będziemy musieli sobie wzajemnie pomagać. Mamy dzień wolny, możemy ochłonąć, zregenerować się i jutro spokojnie przeanalizować dzisiejszy pojedynek. Mam nadzieję, że w sobotę mam nadzieję, że będą duże emocje. Nie tylko na korcie, ale i przed telewizorami w Polsce, bo nie da się ukryć i zdaję sobie z tego sprawę, że będzie to wielkie wydarzenie. Ale chcemy pozostać na ziemi. Do finału życzę sobie, abym miał jak najwięcej spokoju i koncentrował się na małych rzeczach, bo mogą być bardzo ważne w ostatnim pojedynku.

Czuł Pan, że to jedno z najlepszych rozegranych przez Pana spotkań?

Cóż, mieliśmy opracowane pewne założenia, czy zadania, które chcemy podczas meczu pokazać. Mecz był na bardzo wysokim poziomie, wszyscy dziś bardzo dobrze serwowali. Szczególnie Kontinen bardzo ryzykował i to się opłacało na koniec. Nie przez przypadek jest numerem jeden na świecie. Można powiedzieć, że było to trochę góra dół, góra dół. Ale myślę, że widowisko dla ludzi było niesamowite, bo trzymało w napięciu do końca. Wygraliśmy w końcówce, dużo energii daliśmy w ostatnim gemie i to zaważyło, że wygraliśmy. Ja wykonałem swoją robotę, uważam że Marcelo też zrobił swoje, chociażby te przejścia, na które warto było poczekać trzy i pół godziny na korcie. Wimbledon jest tak prestiżowym i ważnym turniejem, że tutaj każdy w dzieciństwie marzył, by wystąpić na tych kortach. Spełnić swoje marzenia. To jest nagroda za długie lata starań. Gdy zachodzisz daleko to masz szansę zagrać na korcie centralnym. Dla takich chwil warto żyć. Ciężko pracuję, codziennie wstaję ze świadomością, aby kiedyś zagrać w takim meczu – zakończył Kubot.

Pod niesamowitym wrażeniem półfinałowego występu Kubota i Melo był były najlepszy polski tenisista i półfinalista Wimbledonu w grze podwójnej z 1978 roku – Wojciech Fibak.

Wielki, wielki sukces. Wspaniały wyczyn. Ja zawsze marzyłem o takim finale na Wimbledonie. Ocierałem się, ale to Łukasz tego dokonał. Jestem z niego bardzo dumny.   Łukasz był absolutnie najlepszy na korcie. Bardzo się wyróżniał i w atakach i w returnach. Wielki mecz rozegrał dzisiaj Polak. Obok Feliciano Lopeza Łukasz jest najbardziej doświadczonym tenisistą. Do tego niesamowity repertuar techniczny, szybkość poruszania się. W ogóle mnie nie dziwi, że dotarł do finału w Londynie. Łukasz bardzo wyróżnia się wśród pozostałych deblistów, bo krycie kortu ma na niesamowitym poziomie. Oczywiście to zasługa singla, przez co 90 procent deblistów nie może się z nim równać. W końcu doczekałem czasów, kiedy ktoś przegonił mnie w Wimbledonie. Najtrudniejszy mecz już, wydaje mi się, za nimi. Zwycięstwo się jeszcze przybliżyło. To historyczny wyczyn, wielka sprawa. Jestem w siódmym niebie. Uwielbiam Łukasza. Bardzo ciężko pracuje na takie wyniki. Zawsze utrzymuje pełną koncentrację. Bardzo ciekawy mecz, byli lepsi zasłużyli na to zwycięstwo.

Zdaniem Fibaka Kubot i Melo to teraz najlepsza deblowa para świata. Były wybitny polski tenisista ma nadzieję, że w finale potwierdzą swoje umiejętności.

Dla mnie grają teraz jak najlepsza para na świecie. Będą faworytami, wszystkie odniesione sukcesy predestynują ich do tego. Piękna historia, doczekałem czasów aż Polak przebił mnie w Wimbledonie. Mnie się nie udało wygrać z McEnroe i Flemingiem w słynnym półfinale. Coś wspaniałego!

Mówiąc o przeciwnikach w walce o tytuł pochodzący z Poznania tenisista podkreśla, że tak Marach, jak i młody Pavic są bardzo niewygodnymi rywalami w walce o tytuł.

Marach jest niewygodnym przeciwnikiem, bo gra trochę inaczej, bardziej konserwatywnie. Gra trochę tak jak Matkowski i Fyrstenberg, kiedy zaczynali grać w deblu. Marach nie zawsze atakuje siatkę, ma schemat bardziej singlowy. Gra bardzo nietypowo. Ale znają się świetnie, więc na pewno będzie to wspaniały pojedynek.

Finał wielkoszlemowego Wimbledonu w grze podwójnej odbędzie się 15 lipca około godziny 16. Mecz Łukasz Kubot/Marcelo Melo – Oliver Marach/Mate Pavic transmiitowany bedzie na sportowych antenach telewizji Polsat oraz na kanale Tenis Premium 1.

Rozmawiał i notował w Londynie: Piotr Dąbrowski