Lewym być – czyli gra z zaskoczenia

Niedawno w tym samym cyklu, inspirowany krótkim artykułem w miesięczniku tenisowym ukazał się tekst o tym, jak grać z leworęcznym, jak zneutralizować jego przewagi, jak oswoić się z takim sposobem gry oraz dopasować taktykę do spotkania z mańkutem. Dla odrobiny symetrii opiszę z własnego doświadczenia jak powinien grać „lewus” aby jak najlepiej wykorzystać w walce sytuację dla niego dość komfortową, jaką jest rzadkość występowania graczy leworęcznych w tenisie.

Statystyka najpotężniejszym sojusznikiem
Podobnie niewielki procent zawodowych graczy co amatorów posługuje się lewą ręką w grze, co niesie za sobą dla tych graczy nieocenione korzyści, o czym niżej będzie jeszcze. W swojej grze wielokrotnie częściej spotykają na swojej drodze praworęcznych graczy niż oni leworęcznego zawodnika. Do tej pory udało mi się spotkać dwóch mańkutów, reszta pojedynków była z „prawymi”.

Wynika stąd wniosek że dla leworęcznego gra z praworęcznym to chleb powszedni, przeciwnie dla praworękiego zawodnika mecz z leworękim to jak odkrywanie Nowej Ziemi. I nie chodzi mi bynajmniej jedynie o zjawiska natury psychicznej czy taktycznej. Ważny jest aspekt techniki samej gry. Rozsądny amator wie że najsłabszym statystycznie wrażliwym punktem przeciwnika jest jego bekhend. Naturalnym (wyuczonym) wobec tego sposobem gry praworękiego jest forhendowa gra po linii i backhandowa po krosie, co w przypadku gry z leworękim skutkuje od razu dla nas mańkutów potencjalną zdobyczą punktową.

Czy przestawienie się praworękiego na grę odwrotną – to jest bekhend po linii a forhend po krosie jest dla nas gro?ne ? O ile to drugie zagranie każdy amator potrafi lepiej lub gorzej wykonać, to o tyle bekhend grany po linii jest sam w sobie już ewenementem wśród amatorów, a nie ćwiczony nie sprawi nam większych kłopotów.

Mimo że zawodowcy nie mają takich dziur w technice gry jak amatorzy, trenerzy docenili korzyści płynące z gry „odwrotną pozycją”. Najbardziej jaskrawym przykładem jest Rafael Nadal, praworęczny zawodnik, dla opisanych powyżej korzyści grający lewą ręką. Toni Nadal, wujek i trener Rafy, uzasadniał takie ustawienie zawodnika również tym że gra on trudniejsze technicznie (bekhendowe) uderzenie mocniejszą, prawą ręką.

Zaskoczenie – klucz do zwycięstwa
To co dla nas leworękich jest największą korzyścią w grze z praworękim jest nie to że będziemy mogli grać długie krosy forhendem na bekhendową stronę rywala, nawet nie to że my „korzystne” zagrania mamy opanowane w większym stopniu niż rywal.
Pomijając cały aspekt techniczny uważam że największą szansę daje nam odmienność naszej gry. Rozsądny mańkut jest w stanie wykorzystać element zaskoczenia i wprawieniem rywala w osłupienie wygrać gładko seta a i czasami cały mecz. Zanim przeciwnik przejmie inicjatywę i zacznie szukać rozwiązań nierzadko ma set w plecy, a przy równym poziomie technicznym rywali stoi on na straconej pozycji.

Dlatego leworęki powinien w trakcie rozgrzewki unikać „firmowych” zagrań grając cały czas przez środek, aby rywal nie zapoznał się zawczasu z odmiennością stylu gry. To samo dotyczy rozgrzewki serwisowej. Najlepszym rozwiązaniem byłaby osobna rozgrzewka np. na ściance i następne „odbębnienie” regulaminowej rozgrzewki.

Korzystne warianty
Forhend, gramy po krosie głęboko na bekhend rywala. To zagranie jest prawdziwą kopalnią punktów, gdyż lekarstwem dla praworękiego może być odegranie bekhendu po linii a to prawdziwa rzadkość. Dobrym wariantem jest również ciasny dokładny kros, otwierający kort do kończącego zagrania. Gra po linii powinna być stosowana jedynie po uprzednim przygotowaniu, jako zagranie kończące.

Dodatkowo praworęki większość serwisów na parzystą stronę wykonuje wzdłuż linii rozdzielającej kara serwisowe lub w jej pobliżu, co pozwala nam na zaskakujące zagranie mocnego, kończącego forhendowego returnu po lekkim krosie.

Bekhend, gramy po linii, a jeśli wybieramy kros to raczej ciasny tak aby przeciwnik musiał odgrywać forhendem w ruchu. Dobrym rozwiązaniem jest też zwalnianie gry (zmiana rytmu) za pomocą slajsa bekhendowego.

Woleje są zagraniami sytuacyjnymi i tutaj nie mamy specjalnych modyfikacji od ogólnych zasad opisujących to zagranie.

Serw, tu korzystamy z żelaznej zasady serwu na stronę bekhendową rywala. I jak to wygląda u nas mańkutów ? Na stronę parzystą serwujemy po linii, a na stronę nieparzystą piłkę odchodzącą na zewnątrz. Rotacja boczna w tym przypadku jest niesamowicie skuteczna. Dla wielu zawodników return z takiego serwu, nawet jeśli nie jest mocny to prawdziwa zmora.

Zagrożone pozycje
Pozycje które dla nas leworękich są najbardziej korzystne, są również w przypadku spotkania się z sugerowanym zagraniem największym dla nas zagrożeniem. Handicapem jednak jest to, że o ile dla nas to standard gry, to nasz rywal musi nauczyć się tego, czego w grze z praworękimi unikał jak ognia: forhendowej gry po krosie i bekhendowej po linii. Takim samym zagrożeniem dla nas może być wyrzucający serwis na parzystą stronę, jednakże prawdopodobieństwo że rywal potrafi (odważy się) wykonać taki serwis jest jak 3/10.

Dar który otrzymaliśmy predestynuje nas do poświęcenia się dyscyplinom sportu które nagrodzą nam lata wyrzeczeń w posługiwaniu się urządzeniami skonstruowanymi dla „większości” :). W tenisie podobnie jak w boksie my mańkuci mamy swoje 5 minut, a będąc dokładnym co najmniej jednego seta więcej na starcie niż rywal. Korzystajmy wiec z tego daru i na razie bądźmy dumni z przyszywanego leworękiego zawodnika u szczytu rankingu.