Novasport

Kto ustawia wyniki tenisowych pojedynków?

03.11.2007
Autor:

W czwartek – 2 sierpnia 2007 r. – na korcie centralnym Sopockiego Klubu Tenisowego w ramach turnieju ATP Orange Prokom Open mecz rozgrywali Nikołaj Dawidienko i Martin Vassalo Arquello. Rosjanin, obrońca tytułu i rozstawiony z numerem jeden, był zdecydowanym faworytem do zwycięstwa z notowanym 82. miejsca niżej Argentyńczykiem – pisze Sport.

Mecz jednak przegrał, schodząc z placu gry w trzecim secie z powodu kontuzji. Pewnie dziś nikt o tym pojedynku by nie pamiętał, gdyby nie fakt, że następnego dnia internetowa brytyjska firma bukmacherska Betfair zaalarmowała władze tenisowe, że na przegraną Rosjanina postawiono aż 7 mln dolarów. Pieniądze na jego porażkę wpływały nawet w momencie, gdy czwarty w światowym rankingu Rosjanin gładko wygrał pierwszego seta.

Od tego momentu nad światem tenisowych rozgrywek przechodzi prawdziwa burza. Nie oznacza to jednak, że świat hazardu wkroczył do białego sportu dopiero przed kilkoma miesiącami. Francuz Michael Llodra tak wspomina wieczór sprzed czterech lat, kiedy rozgrywany był turniej na kortach Wimbledonu.

- W moim pokoju hotelowym zadzwonił telefon. Nieznany mi głos powiedział, żebym w pojedynku w dniu następnym nie starał się za bardzo. Powiedziałem nie i odłożyłem słuchawkę. Wydaje mi się, że mogłem być jednym z pierwszych tenisistów, których próbowano przekupić.

Dopiero teraz jednak tenisiści zaczęli głośno mówić o składanych propozycjach, choć unikają szczegółów. Potwierdzają, że proceder istnieje, ale większość tylko o nim słyszała, a już na pewno nigdy nie dali się skusić, choć oferowane pieniądze to zwykle sumy wielokrotnie wyższe niż nawet te za zwycięstwo w całej imprezie.

Szefowie ATP po tygodniach bagatelizowania sprawy rozpoczęli śledztwo i działania mające na celu wyeliminowanie mafijnego procederu. Do wyjaśnienia sprawy sopockiego pojedynku wynajęto nawet dwóch byłych detektywów Scotland Yardu. Na razie jednak Nikołaj Dawidienko nie usłyszał żadnego zarzutu.

Na toczącym się w tym tygodniu turnieju z serii Masters w paryskiej hali Bercy zastosowano jednak wielostopniowy system obserwacji zawodników, trenerów, a nawet kibiców na trybunach, którym nie pozwala się na korzystanie w czasie pojedynków z laptopów. Ma im to uniemożliwić zakłady w internecie. Po szatniach i korytarzach chodzą zaś przedstawiciele policji, uważnie obserwujący zachowania przebywających tam osób.

Zapowiedziano również dożywotnie dyskwalifikacje dla przyłapanych na ustawianiu pojedynków zawodników. Czy to jednak sprawi, że problem zniknie? Wielu zawodników uważa, że nie, bowiem za całym procederem stoi mafia, a tej – jak wiadomo – można się obawiać.

- Mnie do tej pory nikt niczego nie proponował, ani do niczego nie nakłaniał. Może nie byłem dość dobry. Ale strach przed mafią jest w środowisku coraz bardziej wyczuwalny. Dlatego niektórzy zawodnicy, zamiast podać konkretne przykłady i nazwiska, nie chcą ujawniać szczegółów propozycji, które im składano – mówi Niemiec Tommy Haas.

Poza tym udowodnienie czegokolwiek może być bardzo trudne. Władze ATP nie mają przecież możliwości, aby śledzić tenisistów czy monitorować ich rachunki bankowe. Może więc się okazać, że wszystkie podjęte działania zostaną zrobione tylko na pokaz, a problem pozostanie, tylko że lepiej ukryty przez wszystkich zainteresowanych.

Więcej w Sporcie

---
Kategorie wpisu: Artykuły / Analizy, Tenis News

Comments are closed.

Artykuly

Starcie wszechstronności z siłą w finale Mutua Madrid Open

Niebieska gliniana mączka będzie miejscem dzisiejszego, finałowego spotkania perfekcji Victorii Azarenki z siłą Sereny Williams. Zawodniczki po raz pierwszy w karierze spotkają się w...
Wiecej »

WTA krytykuje Międzynarodową Federację Tenisową

WTA ostatnio stale krytykuje ITF, a co za tym idzie Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Wszystko to z powodu zmiany zasad kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w...
Wiecej »