Hubert Hurkacz: Stać mnie na wiele!

Z najlepszym polskim tenisistą Hubertem Hurkaczem rozmawiamy o ostatnich wielkich sukcesach.

Za tobą wygrany turniej w Canberrze. To na pewno zastrzyk pewności siebie przed Australian Open?

No na pewno super udał mi się ten turniej. Zagrałem kilka fajnych meczów i udało się wygrać turniej. Także mega się cieszę, że już na początku sezonu zagrałem sporo meczów przed turniejem w Australii. Rewelacyjnie, że Kamilowi udało się awansować. To naprawdę fantastycznie, że dołączył do mnie w turnieju głównym i może się spotkamy w II rundzie. W Melbourne jest wyjątkowa atmosfera, widać że ludzi tutaj naprawdę lubią sport. Przychodzą, pasjonują się tym, także to jest niesamowite grać w takiej atmosferze. Melbourne jest pięknym miastem i ten turniej jest na pewno fantastycznie zorganizowany. Naprawdę jest super.

Jak się czujesz, bo jednak okres off-season spędziłeś poza granicami naszego kraju na Florydzie wraz z trenerem Rene Mollerem?

Podczas off-season człowiek stara się polepszyć niektóre rzeczy i poprawić swoją grę. Myślę, że dobrze zrealizowałem plan, który sobie założyliśmy. Teraz trzeba jednak wszystko pokazać podczas meczu. Atmosfera jest mega istotna, bo jeżeli się lubi człowieka i jeżeli świetnie się dogaduje poza kortem to na pewno na korcie też jest łatwiej. Wiadomo, że to jest bardzo pomocne, bo jednak przebywa się z tą osobą większą część roku, więc chemia między nami jest potrzebna.

Po raz pierwszy grasz od razu w turnieju głównym imprezy wielkoszlemowej.

Na pewno, szczególnie, że faktycznie pierwszy raz udało mi się grać w turnieju głównym takiej imprezy bez eliminacji. Na pewno jest to dla mnie duże wydarzenie i mega się cieszyłem z tego powodu, że udało się osiągnąć kolejny cel, no i teraz na pewno są kolejne. Chodzi o to, żeby realizować założenia taktyczne, poprawiać swoją grę, starać się być agresywnym na korcie.

W I rundzie pojedynek prawie jak z Władcy Pierścieni – Dwie Wieże. Hubert Hurkacz – Ivo Karlovic.

Nie no, nie do końca. On jest jednak trochę wyższy i trochę lepiej serwujący. Ja tam będę próbował trochę poreturnować i mam nadzieję, że się uda wygrać. Trzeba będzie być cały czas bardzo skupionym, starać się wyczuć go na serwisie, zmieniać trochę ustawienie i jak najszybciej na wszystko reagować. Na pewno cele są tutaj dużo ambitniejsze, niż pierwsza runda. Ale każdy tutaj potrafi grać w tenisa, każdego trzeba pokonać, nie ma tutaj łatwych meczów, ale to super, że można rywalizować ze świetnymi zawodnikami.

Wydajesz się być znacznie bardziej pewniejszy siebie.

Może i tak. Staram się zmienić mój styl gry i grać trochę bardziej agresywnie. Myślę, że to na dłuższą metę przyniesie lepsze rezultaty. Pomoc Rene to kolejne doświadczenie na drodze do ewolucji mojego tenisa. Ta pomoc jest bardzo ważna na tym etapie i mam nadzieję, że nasza współpraca doprowadzi mnie do świetnych rezultatów.

Rozmawiał w Melbourne: Piotr Dąbrowski