Jako dziesiÄ™cioletnia dziewczyna Karolina wygraÅ‚a mistrzostwo Danii do 12 lat. Wszystkie mecze do zera! Cztery lata później byÅ‚a już najlepsza w kraju wÅ›ród seniorek – opowiada ojciec tenisistki, Piotr Woźniacki.
Jak rodzina Woźniackich trafiła do Danii?
W Polsce byłem piłkarzem, grałam w Miedzi Legnica i Zagłębiu Lubin. W latach 80. wyjechałem za chlebem na Zachód. Najpierw szukałem szczęścia w Niemczech, występowałem w II i III lidze. Ostatecznie, w 1985 r., wylądowałem w Danii. Żonę poznałem jeszcze na AWF-ie w Białej Podlaskiej i potem ją ściągnąłem. Dzieci, czyli Patryk i Karolina, urodziły się już w Danii.
Skąd pomysł, by Karolina grała w tenisa?
Zawsze naśladowała Patryka. Jak bawił się samochodami, ona też wolała je od lalek. Jak zaczął grać w piłkę, ona też. Cieszyliśmy się, że nie siedzi w domu przed telewizorem. Gdy miała sześć lat, zabraliśmy ją na tenisa, żeby popatrzyła, jak gra Patryk, i od razu chciała go naśladować. Ale Patryk nie chciał z nią grać, bo nie trafiała jeszcze dobrze w piłkę. Odbijała więc od ściany po trzy-cztery godziny dziennie, aż się nauczyła. Potem sam zacząłem ją trochę trenować. Byliśmy na wakacjach, wymyślałem różne zabawy z piłką. Duńczycy pukali się w czoło, że nie opalamy się na plaży. Ale u nas w rodzinie zawsze był sport. Wakacje spędzaliśmy aktywnie.
Pierwszy krok w kierunku poważnego grania?
Kiedy zorientowałem się, że Karolina ma talent i ogromną chęć do pracy, zatrudniłem trenera, żeby nauczył ją techniki, prawidłowych uderzeń. W końcu ja byłem tylko piłkarzem. Jako dziesięcioletnia dziewczyna wygrała mistrzostwo Danii do 12 lat. Wszystkie mecze do zera! Cztery lata później była już najlepsza w kraju wśród seniorek.
Wychowanie tenisistki sporo kosztuje.
Prowadziłem różne biznesy w Danii, ale też w Rosji i Polsce. Juniorski tenis to wyciąganie pieniędzy od rodziców. Gra się za dyplom, a jeździ po całym świecie. W te same miejsca, gdzie występują zawodowcy. Potrzeba było dużo pieniędzy. Mieliśmy komfort, że było nas stać. Dlatego Karolina jako juniorka wygrała Wimbledon, Orange Bowl na Florydzie, była w finale Australian Open, triumfowała w Osace.
Czy była szansa, żeby Karolina grała dla Polski?
Miałem taki pomysł. Karolina była nawet zarejestrowana w klubie w Poznaniu i zgłoszona w Polskim Związku Tenisowym. Wygrała juniorskie klubowe mistrzostwa Polski do 12 lat. Występowała wtedy m.in. z Martą Leśniak i Sabine Lisicki, która teraz reprezentuje Niemcy. Ale ostatecznie sama uznała, że czuje się Dunką, bo tam się urodziła, wychowała i ma przyjaciół.
Karolina poza świetną grą w tenisa ma też duży potencjał marketingowy.
Właśnie trwają mistrzostwa świata w piłce ręcznej. To w Danii narodowy sport, ale gazety pisały głównie o Karolinie. Była na pierwszym miejscu, a pamiętajmy, że nazywa się Wozniacki, a nie Rasmussen. Popularność tenisa rośnie, ale kluczowe jest to, że Karolina jest komunikatywna, nigdy nie odmówi wywiadu, zawsze się uśmiechnie. Mówi w kilku językach. Jako 11-letnia dziewczyna dostała stypendium od rodziny królewskiej. Wśród emigrantów to coś niespotykanego. Grała w tenisa z księciem Fryderykiem, była na gali w pałacu królewskim.
WiÄ™cej w „Gazecie Wyborczej”




