W Rotterdamie zagram z Andriejewem, w Dubaju jeszcze nie wiem z kim. Szukam partnera na ostatnią chwilę – mówi Marcin Matkowski. Szczeciński tenisista nie zamierza próżnować, gdy Mariusz Fyrstenberg będzie leczył kontuzję.
Marcin trenował pod okiem swego wychowawcy Siergieja Sobolewa, a tymczasem jego deblowy partner rozpoczął rehabilitację. – Mariusz z kontuzją mięśni brzucha zmagał się od turnieju w Sydney. Ale było to tylko naciągnięcie. Można było z tym grać. Po rozgrzaniu nawet nie czuć dolegliwości – relacjonuje „Matka”.
- Niestety, z każdym meczem było gorzej. Turniej w Sydney zagraliśmy jeszcze na niezłej sprawności Mariusza, ale w Australian Open było z meczu na mecz gorzej. „Frytka” brał cały czas leki przeciwbólowe, ale grał. W ćwierćfinale przeciwko Łukaszowi Kubotowi i Oliwierowi Marachowi leki już nie skutkowały. Mariusz serwował już tylko drugim serwisem. Nie mógł robić skrętów ani w lewo, ani w prawo.
Fyrstenberg przynajmniej na miesiąc jest wyłączony z gry. Matkowski nie zamierza próżnować. Podczas pobytu w domu regularnie trenował z Sobolewem. W przyszłym tygodniu zagra w Rotterdamie w turnieju ABN/AMRO. Potem będzie miał tydzień przerwy (z występu w Marsylii zrezygnował) i następny turniej zagra w Dubaju. Gra warta świeczki, bo przed rokiem Polacy po Australian Open zanotowali kilka słabych występów i ewentualne zdobycze punktowe w tym roku mogą dać Marcinowi awans w światowym rankingu deblistów.
- Szukam na ostatnią chwilę partnerów do gry deblowej. W Holandii zagram z Andriejewem, w Dubaju jeszcze nie wiem z kim. Do Marsylii, która jest pomiędzy tymi turniejami, nie jadę w ogóle – mówi Marcin.
„Gazeta Wyborcza”





