Gdzie grają  •   Wyniki na żywo  •   Australian Open  •   Roland Garros  •   Wimbledon  •   US Open  •   Puchar Davisa  •   Puchar Federacji

Gillesa Simona historia prawdziwa

Gilles Simon był rewelacją zakończonego w zeszłym tygodniu turnieju ATP Masters Series w Madrycie. O ile awans młodego Francuza do finału imprezy z racji jego tegorocznych osiągnięć może nie dziwić (trzy wygrane turnieje z cyklu ATP) , o tyle sposób w jaki tego dokonał wprawił w osłupienie cały tenisowy świat.

Tenis to gra bardzo specyficzna - pomimo wielu godzin spędzanych na korcie, często o zwycięstwie decydują pojedyncze piłki. Umiejętnośc koncentracji w decydujących momentach to cecha graczy wybitnych. Rzadko jednak zdarza się, aby jeden tenisista dokonywał tej sztuki kilka razy w jednym turnieju. Gilles Simon w drodze do finału ATP Masters Series w Madrycie spędził na korcie dokładnie 11 godzin i 47 minut, obronił łącznie 6 piłek meczowych, a cztery z pięciu spotkań zakończył wygranym tie-breakiem.

Młody Francuz przystąpił do turnieju silnie zmotywowany. Porażki z niżej notowanymi zawodnikami w pierwszych rundach turniejów w Wiedniu i Metz musiały bardzo zaboleć, tym bardziej iż nadal liczy się on w walce o awans do turnieju Masters Cup w Szanghaju (nieoficjalne mistrzostwa świata). W pierwszej rundzie na drodze Simona stanął Igor Andriejew. W trzecim secie, przy stanie 5:4 dla Rosjanina, Simon obronił cztery meczbole doprowadzając do wyrównania. W tie-breaku, przegrywając 3:5 zdołał rozstrzygnąć go na swoją korzyść.

W drugiej rundzie Francuz postanowił oszczędzić skołatane nerwy swoich kibiców. Po pozornie łatwym spotkaniu pokonał Amerykanina Jamesa Blake 3:6 6:1 6:4, czym zwiększył swoje szanse na udział w Masters Cup (Blake bezpośrednio rywalizuje z Simonem o jedno z miejsc uprawniających do startu).
Ci, którzy spodziewali się, iż w dalszej fazie turnieju będzie on z dziecinną łatwością ogrywał kolejnych rywali, byli w błędzie. W III rundzie przeciwko Robbiemu Ginepriemu (Stany Zjednoczone) obronił dwa meczbole, natomiast spotkanie ćwierćfinałowe z Ivo Karlovicem (Chorwacja) rozstrzygnął dopiero w trzecim secie, w tie-breaku (wygranym do 2).

Gdy w półfinale los przydzielił Simonowi ?rankingową jedynkę? ? Rafaela Nadala, wydawało się, iż pomimo niewyczerpanych pokładów szczęścia, na graczu z Majorki zakończy się tenisowy marsz młodego Francuza. Za Hiszpanem przemawiało wszystko ? żywiołowo reagująca madrycka publiczność, znacznie mniejsza liczba minut spędzona na korcie, no i oczywiście wyższa pozycja rankingowa. Tyle, że Gilles Simon ani myślał kończyć swoją przygodę z turniejem. W całym spotkaniu obronił aż 17 z 22 break pointów. W trzecim secie przegrywał 2:4, mimo to zdołał doprowadzić do tie-breaka. A w nim po raz kolejny wykazał się żelaznymi nerwami. Przy stanie 1:3 wydawało się, że już nic nie jest go w stanie uratować. Francuz ze stoickim spokojem odrobił jednak straty wygrywając 8:6.

W finale przeciwko Andiemu Murrayowi zabrakło mu sił. Trudy poprzednich spotkań wyraźnie odbiły się na jego dyspozycji. W pierwszym secie obronił dwa setbole. Całe spotkanie przegrał 6:4 7:6 (był to jego siódmy tie-break rozegrany w turnieju!).

Gilles Simon wciąż zachowuje realne szanse na udział w Masters Cup w Szanghaju (obecnie zajmuje dziewiąte miejsce w rankingu ATP Race, tracąc do ósmego zawodnika, Juana del Potro, 6 punktów). Po finale w Madrycie zapowiedział swój start w turnieju w Lyonie. Znając Simona, możemy spodziewać się kolejnych emocji oraz niespodziewanych zwrotów akcji w jego wykonaniu.

Michał Hasik

Komentarze

Musisz być zalogowany aby komentować.

--------------------------------------------------

Ostatnie wiadomosci