Strona 1 z 1

Wasz najdłuższy mecz?

: 7 cze 2015, 18:09
autor: bialas55
6 setów 5,5 godziny oraz 5 setów 6,5 godziny, ale potem dwa dni ledwo się chodzi.

Re: Wasz najdłuższy mecz?

: 7 cze 2015, 19:58
autor: PitS
Nie idę w konkury. Tenis to gra na punkty a nie na czas - jak mawia mój znajomy trener. Nawet jak gram seta z tajbrekiem to nie trwa dłużej niż 40 minut.

Re: Wasz najdłuższy mecz?

: 7 cze 2015, 21:52
autor: Gary
Zacznijmy od tego, że 6 setów to jakiś dziwoląg, a nie mecz. Mecze na punkty gra się do 2 lub 3 wygranych setów, czyli w tym drugim przypadku 5 setów to maksimum. A gdy się wynajmie kort na określoną liczbę godzin i gra się do upływu czasu, to ciężko mówić o jednym meczu, bo ten się w pewnym momencie kończy, potem to są już dodatkowe gemy/sety.

Najdłuższy mecz jaki grałem do 2 wygranych setów trwał 5 godzin z rozgrzewką, ale było w jego trakcie kilka przerw medycznych dla rywala, bo łapały go skurcze. Gdyby nie to, to byśmy grali około 4.5h.

Re: Wasz najdłuższy mecz?

: 7 cze 2015, 22:41
autor: Marcin_L
2 lata temu mecz ligowy grałem od 12 do 15:40. "Normalny" mecz do 3 setów. Lato, pełna lampa, ponad 30 stopni. Wygrałem, ale nie pociągnąłbym, gdyby nie zapas batonów energetycznych i izotonik. Wypiłem chyba ze 4 litry płynów. :)

Re: Wasz najdłuższy mecz?

: 7 cze 2015, 22:43
autor: wyczesany
Rok temu od 8 do 13 z dwoma znajomymi, na 2 litrach wody, bez śniadania, oba mecze (chyba) wygrane. :D

Re: Wasz najdłuższy mecz?

: 10 cze 2015, 13:50
autor: Vivid
4h i 8min. Dawno, dawno temu, z moim dobrym kumplem równolatkiem. Akurat patrzyliśmy na zegar, po rozgrzewce mecz zaczął się punktualnie o 14.00 a skończył o 18.08. mecz 3-setowy, wygrałem 2-1. Ale z Piotrkiem to zawsze tak miałem, jak wychodziliśmy do sparingu w klubie to było wiadomo, że 2-2,5 godziny to norma. rotfl Rzadko kończyło się wynikiem 2-0 dla któregoś z nas.
Co w sumie ciekawe przez kilka sezonów notowaliśmy te oficjalne spotkania, mieliśmy niezłe miny jak się okazało, że przez kolejne lata bilans był zawsze w idealnym stosunku 3-1 dla mnie, było przez rok 12-4, 9-3, 6-2, 3-1 O_O , na swój sposób regularni byliśmy. :D
Zagrałem też kilka spotkań 5-setowych, ale nigdy nie wyszły chyba ponad 3h.

A jeżeli chodzi o takie niezbyt tenisowe maratony to jak miałem 16-17 lat zagrałem kiedyś od 8.00-14.00, godzina na posiłek i grałem jeszcze od 15.00 do około 20.00. Taki tenis podwórkowy pod domem, ale mimo wszystko, na drugi dzień trening? Jaki trening?!?! rotfl

Poza tym jeszcze mały zakład z kolegą, że ogram go w weekend 10 razy po 6:0 6:0, ograłem :), nagroda - zgrzewka 2l flaszek Coca-Coli. :P
Z nim też miałem kiedyś fajną przygodę, zagraliśmy przy 30-0 dla niego forów w każdym gemie. Jak było 4-0 dla mnie Wojtek stwierdził, że to nie na jego nerwy i gramy od zera bez forów. Grałem poważnie i było jakieś 6:4 6:3, jednak konieczność odrabiania co gem strat dawała lepszą koncentrację i szanowanie piłki.