To może teraz moje przemyślenia...
1. Roger jedzie teraz na dwu-tygodniowe wakacje, odpoczywa, nie bierze rakiety to ręki, Mirka robi mu masaże. Wraca z urlopu i pracuje nad kondycją, kondycją i kondycją. Sezon przed nim długi, a na karku siedzą mu dwudziesto, dwudziestodwu-latkowie, czyt. nieustępliwe młode wilki. Australia dla niego (przydałby się jakiś widowiskowy finał z Nadalem). Później koncentracja na grze na ziemi. Musi brać udział w największych, prestiżowych turniejach, a nie Estoril, gdzie nikt nie jeździ. Jest już w takim wieku, że na wygranie RG to ostatni dzwonek. Daję mu jednak na zwyciestwo 30%. Nie muszę chyba pisać kto wygra. Finał Wimbledonu to formalność. Dojdzie do finału na 95%. Pytanie co w nim... Nadal jest do ogrania, ale zagrożeniem może być Murray, który na pewno będzie się chciał pokazać u siebie z jak najlepszej strony. US Open też dla Feda, lubi te korty.
2. Teraz o Nadalu. Strasznie trudno będzie mu obronić wszystkie punkty które nabił w tym sezonie. W drugiej połowie roku może stracić "panowanie".
3. Sporo może namieszać Simon, który ma raceptę na chyba całą czołówkę.
4. Del Potro... Nie trawię takiego chama jak on. Obejrzałem film jak w trakcie meczu z Murrayem mówi coś o jego mamie. Prostak i tyle. Zachowuje się też jak... Nie będę się wypowiadał. Jest mi obojętne co zdziała. Oby jak najmniej...
5. Djoko będzie regularnie na kortach twardych dochodził do finałów i półfinałów. Na mącze też jakiś finał trafi. Będzie mu jednak trudno utrzymać trzecie miejsce. Goni go Szkot.
6. O kobietach się nie wypowiadam. Oglądam mecze WTA bo oglądam... Ale wg mnie to nic specjalnego.
7. Pozdrawiam wszystkich maniaków.
