Strona 2 z 3

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 27 maja 2020, 18:53
autor: kefas
@vivid, ten lekarz:
https://www.znanylekarz.pl/jaroslaw-madej/ortopeda/lodz

Chyba sportowy, ale piłkarski więc zna się bardziej może na nogach? Sam może nie tyle co kwestionuję, co bym wolał po dziennikarsku sprawdzić w dwóch źródłach. :)

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 27 maja 2020, 18:55
autor: Artlight
Vi, jesteś pewien z tą mniejszą rączką? Intuicyjnie czuję że jest dokładnie odwrotnie - im mniejsza rączka, tym bardziej mniej lub bardziej świadomie zaciskasz rękę, żeby Ci się nie wyślizgnęła, a zaciskanie dłoni nigdy nie jest dobre i generalnie każdy porządny trener zwraca na to uwagę. Granie za małymi rączkami to wymysł Nadala i spółki żeby kręcić mocniej topspinowe wycieraczki. Ale oni świadomie puszczają rączkę wewnątrz dłoni aby zwiekszyć ten ruch wahadłowy. Amator będzie dążył do eliminowania obracania się rakiety w dłoni poprzez zaciskanie chwytu. A to kryminał :).

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 28 maja 2020, 04:26
autor: Vivid
Wychodzę z innego założenia. Spora część amatorów ma za grube rączki. To powoduje, że sam chwyt nie jest poprawny i stabilny, a przy samy uderzeniu też generowane są drgania. Stąd zmniejszenie obwodu rączki - rozmiar mniejsza lub cieńsza owijka, może coś dać.
Kolejna nagminna przywara amatorów - nierozluźnianie chwytu podczas wymian. No cisną gałę od początku do końca. :P
Dłoń zaciskamy przed samym kontaktem z piłką, powiedzmy dla amatorów - jak wyprowadzamy uderzenie (nie jak odprowadzamy w tył rakietę).

Nie zmienia to jednak faktu, że najlepsza metoda w tym przypadku to jednak nie domorosłe rozwiązania a kontakt z fachowcem - lekarz zajmujący się sportowcami.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 28 maja 2020, 07:18
autor: Artlight
Vi, ale z tego, że - jak słusznie piszesz - za gruba rączka jest zła, nie wynika jeszcze wprost, że za mała jest okay.

Wniosek z tego płynie jeden - rozmiar rączki powinien być poprawnie dobrany. Ani za duży, ani za mały.

A to co piszesz o przesadnym zaciskaniu chwytu, bez rozluźniania ręki przynajmniej pomiędzy uderzeniami, to oczywiście 100% racja - dlatego właśnie poprosiłem kolegę o zdjęcia jego chwytu. Później się do tych zdjęć odniosę.

I na koniec - tak jak piszesz, Vi - tylko fachowiec może wyleczyć konkretną przypadłość, co nie zmienia faktu, że generalnie warto oduczyć się przesadnego ściskania rączki, by w ten sposób uniknąć sztywnienia palców, mrowienia dłoni i przyjmowania zbyt dużych drgań idących z ramy. A dla kefasa szczególnie ciekawe może być to, że moje własne doświadczenia są takie, że błędy popełniane w temacie "chwyt" najmocniej przekładają się na rozmaite, mało przyjemne sensacje właśnie na serdecznym i małym palcu.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 28 maja 2020, 10:44
autor: kefas
No dobra, szukać specjalisty - to nie jest takie proste, bo ciężko laikowi zweryfikować, czy specjalista jest dobry, czy zły, nie za bardzo mam pomysł teraz gdzie i jak szukać....
A po zdjęciach to mój uchwyt jest ok / za duży / za mały? Zauważyłem, że niekiedy przy uderzeniu mi się rakieta potrafi przekręcić i to może być problemem, mam też długie palce, co powoduje, że jednak dźwignia działająca na śródręcze tu pewnie jest większa niż u osób, które mają krótkie palce w stosunku do reszty dłoni. Z tym poprawnym rozmiarem to też jak widzę - jeden rabin powie mniejszy, jeden rabin powie większy (czyli Alt i Vi), W sklepie czy u trenerów też może być różnie... Mam rakietę heada więc mogę dowolnie zmieniać sobie rozmiar rączki (na szczęście) więc mogę w tym temacie podziałać.

Więc pytanko - co widzicie ze zdjęcia i drugie konkursowe ale to już bardziej do Vivida - jesteś z Łodzi to może byśmy się gdzieś na mieście złapali i bym mógł na żywo pokazać - traktowałbym to jako opinię ale na ten moment to tak jak wcześniej myślałem, ze jest ok tak teraz zaczynam powątpiewać...

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 28 maja 2020, 10:48
autor: rafbat
Nie wiem, czy przypadkiem nawet tutaj nie wrzucał ktoś artykułu na temat badań, w których dowiedziono, że za duża lub za mała o jeden rozmiar rączka nie powinna powodować żadnych uszczerbków na zdrowiu. Autor artykułu, na bazie analizy badań stwierdzał, że dopiero 2 rozmiary większa lub mniejsza rączka generuje problemy.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 28 maja 2020, 18:25
autor: Roger
kefas pisze:
28 maja 2020, 10:44
No dobra, szukać specjalisty - to nie jest takie proste, bo ciężko laikowi zweryfikować, czy specjalista jest dobry, czy zły, nie za bardzo mam pomysł teraz gdzie i jak szukać....
A po zdjęciach to mój uchwyt jest ok / za duży / za mały? Zauważyłem, że niekiedy przy uderzeniu mi się rakieta potrafi przekręcić i to może być problemem, mam też długie palce, co powoduje, że jednak dźwignia działająca na śródręcze tu pewnie jest większa niż u osób, które mają krótkie palce w stosunku do reszty dłoni. Z tym poprawnym rozmiarem to też jak widzę - jeden rabin powie mniejszy, jeden rabin powie większy (czyli Alt i Vi), W sklepie czy u trenerów też może być różnie... Mam rakietę heada więc mogę dowolnie zmieniać sobie rozmiar rączki (na szczęście) więc mogę w tym temacie podziałać.

Więc pytanko - co widzicie ze zdjęcia i drugie konkursowe ale to już bardziej do Vivida - jesteś z Łodzi to może byśmy się gdzieś na mieście złapali i bym mógł na żywo pokazać - traktowałbym to jako opinię ale na ten moment to tak jak wcześniej myślałem, ze jest ok tak teraz zaczynam powątpiewać...
Czyli tak naprawdę o to chodziło o możliwość randki z VIVIDEM :D ? Wiadomo, gdzie go szukać. Penetruj MCdonaldy w Łodzi, jak zauważysz szczupłego inaczej przystojnego młodzieńca w czarnych kaloszach za kostkę z trzema paskami i napisem STYCON, który odbiera zamówione Big Macki główką rakiety tenisowej marki Head - to dorwałeś PINGWINA :::yay::: .

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 28 maja 2020, 18:34
autor: Roger
A tak poważniej, to napisz do mnie na priv to podam Ci nazwiska i telefony dwóch lekarzy ortopedów sportowych z Łodzi, obaj aktywnie grają w tenisa i wiedzą, jaki to ból duszy, gdy jakaś dolegliwość uniemożliwia lub utrudnia naszą pasję.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 29 maja 2020, 04:35
autor: Vivid
rafbat pisze:
28 maja 2020, 10:48
Nie wiem, czy przypadkiem nawet tutaj nie wrzucał ktoś artykułu na temat badań, w których dowiedziono, że za duża lub za mała o jeden rozmiar rączka nie powinna powodować żadnych uszczerbków na zdrowiu. Autor artykułu, na bazie analizy badań stwierdzał, że dopiero 2 rozmiary większa lub mniejsza rączka generuje problemy.
Zmiana o jeden rozmiar to zmiana o 3,175 mm w obwodzie … Sami rozumiecie. ;)
Realny problem to raczej zmiana producenta rakiet, a co za tym idzie profilu rączki. Tu problem jest poważniejszy bo musimy ułożyć palce i całą do chwytów od nowa.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 29 maja 2020, 06:32
autor: Roger
Vivid pisze:
29 maja 2020, 04:35
rafbat pisze:
28 maja 2020, 10:48
Nie wiem, czy przypadkiem nawet tutaj nie wrzucał ktoś artykułu na temat badań, w których dowiedziono, że za duża lub za mała o jeden rozmiar rączka nie powinna powodować żadnych uszczerbków na zdrowiu. Autor artykułu, na bazie analizy badań stwierdzał, że dopiero 2 rozmiary większa lub mniejsza rączka generuje problemy.
Zmiana o jeden rozmiar to zmiana o 3,175 mm w obwodzie … Sami rozumiecie ;)
Realny problem to raczej zmiana producenta rakiet, a co za tym idzie profilu rączki. Tu problem jest poważniejszy bo musimy ułożyć palce i całą do chwytów od nowa.
I tak wszystko rozstrzyga się w Macu! Inaczej łapie Big Maca gość grający Headem, inaczej gość grający Wilsonem czy Babolatem, jeszcze inaczej goście grający damskimi rakietami pewnej japońskiej marki, a już zupełnie inaczej Jakuboto :mrngpress:.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 29 maja 2020, 14:37
autor: Vivid
Roger pisze:
29 maja 2020, 06:32
I tak wszystko rozstrzyga się w Macu! Inaczej łapie Big Maca gość grający Headem, inaczej gość grający Wilsonem czy Babolatem, jeszcze inaczej goście grający damskimi rakietami pewnej japońskiej marki, a już zupełnie inaczej Jakuboto :mrngpress:.
Przypominam, że o Babolatach mam bardziej "spersonalizowane" zdanie :twisted: - rakiety dla tłuków :P. Czyli ramy do gry na tzw. radar, zero precyzji i sensownego czucia.

A łapie to się Big Mac-ki, a nie Big Mac-a, Detalisto. :P :P :P

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 30 maja 2020, 14:44
autor: El Diablo
rafbat pisze:
28 maja 2020, 10:48
Nie wiem, czy przypadkiem nawet tutaj nie wrzucał ktoś artykułu na temat badań, w których dowiedziono, że za duża lub za mała o jeden rozmiar rączka nie powinna powodować żadnych uszczerbków na zdrowiu. Autor artykułu, na bazie analizy badań stwierdzał, że dopiero 2 rozmiary większa lub mniejsza rączka generuje problemy.
Było coś takiego, choć metodologia taka sobie to z tego co pamiętam meritum w punktach sprowadzało się do następujących:
- problemogenne są rączki o rozmiarze 2x większym lub mniejszym od optymalnego;
- większe prawdopodobieństwo nabawienia się zespołu cieśni występuje przy używaniu zbyt małej wielkości rączki.
Vivid pisze:
29 maja 2020, 04:35
Realny problem to raczej zmiana producenta rakiet, a co za tym idzie profilu rączki. Tu problem jest poważniejszy bo musimy ułożyć palce i całą do chwytów od nowa.
Ułożenie jak ułożenie ale kształt rączki przy określonych chwytach powoduje, że dłoń nie przylega idealnie co też może powodować różnego rodzaju problemy, większe (zespół cieśni nadgarstka) lub mniejsze (odbiegająca od normalnej liczba odcisków),
Im lepiej ręka przylega do rączki tym lepiej...
Obrazek

W teorii idealny kształt niezależnie od chwytu to zaokrąglona symetrycznie oktagonalna rączka...
Obrazek

W teorii bo nigdy się to nie sprawdziło bo w większości zawodnicy lubią czuć kanty rączki, z tego też powodu Prince, który sprzedaje rakiety o przekroju rączki będącej ośmiokątem foremnym też nie jest specjalnie lubiany.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 1 cze 2020, 14:42
autor: kefas
@Artlight, pisałeś wcześniej, że jak wrzucę zdjęcie jak trzymam rakietę to się ustosunkujesz - jak coś to cały czas czekam :)

A tak przy okazji, to posprawdzałem sobie trochę w jaki sposób trzymam rakietę i wyszło mi, że jakby dużo siły z trzymania rakiety przypada na palec serdeczny, palce długi i wskazujący są dużo luźniejsze. Czy tu może tkwić przyczyna? Być może jest to trochę odruch od trzymania manetki w motocyklu - wszak na prawej ręce jadąc po mieście, manetkę trzymam dwoma ostatnimi palcami po to, aby dwa pierwsze palce mieć cały czas na hamulcu gotowe do użycia.

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 1 cze 2020, 17:00
autor: Artlight
Napisałem, mam w roboczych, wyślę dziś w nocy jak dobrze pójdzie. Próbuję skrócić tekst, żeby znowu się tu ze mnie nie śmiali (podli ludzie....).

A tak serio, to urwanie głowy przez ostatnie dni w robocie (co nie znaczy, że biznes idzie, po prostu szef nam zarządził biegi z pustymi taczkami), więc nie było kiedy myśli zebrać.

Cierpliwości :).

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 2 cze 2020, 03:53
autor: Artlight
kefas pisze:
28 maja 2020, 10:44
A po zdjęciach to mój uchwyt jest ok / za duży / za mały?
Poprosiłem Cię wtedy o zdjęcie tego, jak trzymasz rakietę na forhandzie w nieco innym celu niż żeby stwierdzić czy rozmiar rączki masz dobrany prawidłowo.

Chciałem sprawdzić jak trzymasz rakietę względem stopki (czy inaczej: końca uchwytu), a zwłaszcza jak masz ułożony palec nr 4 (serdeczny), z którym masze te swoje problemy. A całość sprowadza się do tematu, który podniósł także Vivid w jednej ze swoich odpowiedzi - rozluźnianie chwytu. Przy czym od razu zastrzeżenie z mojej strony - nie wiem, czy rozluźnianie palców pomoże konkretnie na Twoją przypadłość. Na pewno raczej nie zaszkodzi, gdyż samo w sobie, takie rozluźnianie jest bardzo polecane i prowadzi nas do jednej z tajemnic poliszynela tenisa wyczynowego - luźnego chwytu (przez niektórych zwanym zrelaksowanym chwytem, bo ponoć słowo luźny sugeruje trzymanie rakiety tak luźno, że aż wypada ona z ręki).

Ale zanim dojdziemy do rozluźniania palców i luźnego chwytu, to Twoje zdjęcia pokazują bardziej podstawowy problem, z którym musisz się uporać.

Otóż nie dość, że masz nieodwiedziony palec wskazujący od pozostałych, to jeszcze ze zdjęć wygląda jakbyś opierał kciuk właśnie na palcu wskazującym. To kardynalny błąd przy trzymaniu rakiety, bez względu na to, jakim chwytem forehandowym grasz (eastern, semi-west, western czy coś pomiędzy nimi).

Palec wskazujący ma leżeć w praktyce w innej płaszczyźnie na rączce niż palce od trzeciego do piątego. To przesunięcie może być mniejsze (jak np. u Federera) lub większe (jak np. na zdjęciu poniżej), ale zawsze występuje. Kciuk zawsze styka się nie z palcem wskazującym, tylko ze środkowym.
SPOILER:
Dlaczego to jest takie ważne? Bo odwiedziony palec wskazujący daje nam dwie ogromne zalety - po pierwsze tworzy dźwignię, która dodatkowo pomaga wprowadzić główkę rakiety w pożądany ruch (czy to "wycieraczkowy" przy topspinie czy też po prostu "do przodu przez piłkę" przy graniu bardziej liftowanego uderzenia), co prowadzi do zwiększenia prędkości (kątowej) główki rakiety, dając w efekcie, głębszą, szybszą i łatwiejszą do skontrolowania (dzięki spinowi) piłkę; a po drugie - takie ułożenie palców daje optymalną stabilizację chwytu i całego układu rakieta-dłoń-przedramię, zwłaszcza w sytuacji, gdy uderzamy z główką uniesioną powyżej nadgarstka/dłoni, czyli przede wszystkim na slajsie i woleju (spróbuj kiedyś odbić wolejem dość mocno graną, płaską piłkę do Twojego forehandu raz trzymając rakietę po swojemu, a raz z wyraźnie odwiedzionym wskazującym (czyli np. jak na moim zdjęciu powyżej, choć nie musisz robić aż tak ekstremalnego przeprostu tego palca, to bardziej zdjęcie poglądowe) i zobaczysz który z tych układów lepiej poradzi sobie z ustabilizowaniem rakiety przy odgrywaniu mocnej piłki wolejem.

Poniżej jeszcze kilka zdjęć pokazujących jak masz układać palce względem siebie.
SPOILER:
SPOILER:
SPOILER:

I zdjęcie pokazowe jak tego nie należy robić:
SPOILER:

To ostatnie zdjęcie pochodzi z dobrego filmiku (po angielsku, ale przy minimalnej znajomości wszystko złapać można). Co prawda, po jakości nagrań i po sprzęcie kołcza widać, że filmy swoje lata już mają, ale przed laty obejrzałem je wszystkie i do dziś uważam, że jest to jeden z lepszych trenerów do znalezienia w sieci.
SPOILER:

Jak już opanujesz prawidłowe układanie palców na uchwycie, to możemy przejść do tego co miało być sednem tego postu.

Krok 1. Rozluźnianie palców.

Niezależnie od tego jak mocno "dzierżysz" rakietę, to pomiędzy uderzeniami warto rozluźniać chwyt i/lub rozprostowywać palce. Ja jestem "ze starej szkoły" i jako młody adept tenisa byłem jeszcze uczony klasycznego powracania do chwytu kontynentalnego pomiędzy uderzeniami. Oczywiście powodem takiego nauczania była przede wszystkim teoria, że oczekując z chwytem kontynentalnym na kolejne zagranie od przeciwnika, masz "równy" dystans do chwytów backhandowych i forehandowych, więc możesz najszybciej zareagować na grę przeciwnika, dobierając właściwy chwyt do kolejnego planowanego uderzenia. Efektem być może ubocznym (a może właśnie zamierzonym dodatkowym benefitem) takiego działania jest to, że przekręcenie chwytu wymaga rozluźnienia dłoni. Zwłaszcza gdy robi się to tak, jak ja. Nie wracam bowiem do kontynentalnego krótszą drogą, czyli kręcąc uchwyt w dłoni przeciwnie do ruchu wskazówek zegara o dwa "kliki" (czyli przechodząc przez dwa bezele) od mojego forehandowego chwytu (semi-western z tendencją do przesuwania się w pół drogi do westernu). Ja odwrotnie - na końcu follow through lub jak się zapomnę to natychmiast po opuszczeniu główki rakiety znad lewego barku (gdzie staram się kończyć moje forehandy) wprowadzam rączkę rakiety w ruch obrotowy w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara (co jest naturalnym przedłużeniem trajektorii po jakiej porusza mi się cała rakieta przy porządnie zagranym forhandzie). Oczywiście nie używam do tej zmiany chwytu ręki lewej, po prostu rozluźniam chwyt ręką prawą, wprowadzam rękojeść w ruch obrotowy, trzymając uchwyt tak, że kolejne krawędzie rączki uderzają mnie we wnętrze dłoni w trakcie tego obracania się rączki i zawsze łapię (podświadomość? pamięć mięśniowa?) na chwycie kontynentalnym. Nie wiem czy to jest popularna metoda czy nie. Dla mnie jest optymalna, bo zapewnia mi dłuższą chwilę na zupełnie luźnym chwycie i daje taki miły wiaterek w dłoni :), co ma szczególne znaczenie w upalne dni. Na pewno nie stosują jej ci wszyscy, którzy grają zawsze "tą samą stroną" ramy do góry/dołu (patrząc przy chwycie kontynentalnym), bo u mnie następuje za każdym razem odwrócenie główki "na drugą stronę", jeśli wiesz o czym mówię.

Czy to jest jedyna metoda na rozluźnianie i czy koniecznie trzeba kręcić tak czy siak ramą w dłoni aby rozluźnić palce?

Absolutnie nie! Najczęściej zalecaną metodą rozluźniania palców jest po prostu ich rozprostowywanie pomiędzy uderzeniami. A które palce rozprostować? Wiem, wydaje się, że to głupie pytanie, ale uwierz mi - w sieci toczą się zacięte dyskusje i na tak dziwaczne tematy. Podstawowa "teoria" mówi, że za chwyt odpowiadają w naszej dłoni przede wszystkim trzy ostatnie palce (środkowy, serdeczny oraz mały, ten ostatni to chyba bardziej na doczepkę...), o czym ma podobno świadczyć eksperyment znany wszystkim "dzieciom spod trzepaka", czyli że da się zwisać z rzeczonego trzepaka bez udziału kciuków (to dość oczywiste akurat) i palców wskazujących (nie wiem, nie sprawdzałem ostatnio). I z tego faktu ma wynikać, że w tenisie, to te "ostatnie" trzy palce właśnie odpowiadają za chwyt rakiety i to je należy rozluźniać pomiędzy uderzeniami, na przykład tak, jak na zdjęciu poniżej.
SPOILER:
Ale znajdziesz też przykłady na to, że inni rozluźniają nie trzy ostatnie palce, tylko dwa pierwsze. Jak David Goffin tutaj:
SPOILER:
Co z tego wynika tak praktycznie? Moim zdaniem tyle, że rozluźniać należy albo wszystkie palce (np. wracając do chwytu kontynentalnego po każdym odbiciu, jak pisałem wyżej, albo prostując różne grupy palców pomiędzy różnymi uderzeniami albo w różnych fazach jednego ruchu, tudzież łącząc rozluźnianie z prostowaniem - zakładam, że Goffin na zdjęciu rozprostowuje dwa palce, jednocześnie poluźniając chwyt na trzech pozostałych, dając im także odpocząć w tej fazie odprowadzenia rakiety do zamachu) albo przynajmniej te, co do których wiemy, że mamy z nimi jakieś problemy, dolegliwości.

Krok 2. Luźny, a może raczej należałoby powiedzieć - luźniejszy chwyt.

Jakie ma znaczenie? To może tak - poproszony kiedyś o wyjawienie jakiegoś sekretu swojego tenisa, Novak Djokovic odpowiedział: zdziwilibyście się jak luźno trzymam rakietę.

To temat rzeka, a ten post jest już i tak skandalicznie długi, więc mój punkt widzenia na to jak mocno należy ściskać rakietę przedstawię w następnym poście. Być może nawet pokażę Ci jak sam naprawdę trzymam rakietę (a nie jest to raczej najczęściej spotykany chwyt na kortach...), choć raczej zostawię mój "sekret" dla siebie :), bo podejrzewam, że to chwyt właśnie jest praprzyczyną tego, że od dobrych 15 lat słyszę od kolejnych gości grających ze mną pierwszy raz w tenisa, że mój forehand dziwnie przyspiesza (w sensie, że jak na to, co odczytać można z samego mojego zamachu) po odbiciu po ich stronie kortu, a piłka ślizga się po korcie jak kamień skaczący po tafli wody, gdy puszczamy tzw. kaczkę. :::wtf:::

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 3 cze 2020, 17:32
autor: kefas
No Artlight wyjaśniłeś temat. :)
Póki co jestem po kilku wizytach u lekarzy i jeden rabin powie tak, drugi rabin powie inaczej, część wspólna jest taka, że ta kontuzja po prostu powstaje i nie jest znana jakaś przyczyna. Ale co do chwytu to ewidentnie muszę pokombinować, prawdopodobnie i tak i tak zbyt mocno trzymałem rakietę. No i częściej zmieniać owijkę - nowe lepiej trzymają. ;)

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 3 cze 2020, 21:41
autor: dariuszek75
Art, ja bardzo dziękuję i proszę o więcej. Piszę poważnie, nigdy nie brałem lekcji i każdy taki "artykuł", zwłaszcza dotyczący mojej najsłabszej strony, czyli FH jest dla mnie jak czytanie recenzji rakiet :D. Trzymam loda na patyku i dopiero na koniec pierwszy gryz :D. Tylko proszę bez wywodów Panowie... Ale wracając do chwytów, zbyt mocnego, lekkiego trzymania rakiety itp problem leży gdzie indziej... To tak jak z moją techniką w koszykówce. Ktoś od małego mnie prowadził, sam dodatkowo sporo pracowałem i nawet obecnie mogę wszystko pokazać. Lewa, prawa ręka, ułożenie dłoni itd. Grając, pokazując nie zastanawiam się, przychodzi mi to naturalnie... A tutaj, zachciało się na stare lata bawić w inny sport, ambicje zawsze spore, pasja jest, tylko problemów przybywa. Człowiek włazi na kort i myśli nad swoim uderzeniem., wnika, spina się i dalej d..a... Przychodzi inny dzień, nagle lepiej, jakby luźniej i tak w kółko... Im więcej się zastanawiam, tym gorzej - zgadza się Rotten? Wracam z kortu, lecę na trening w kosza, mały challenge z młodymi na początek - kto pierwszy trafi z połowy. Jak przegram grają cały trening, jak wygram - zapieprzają. I cio - pierwszy rzut i wpadło, hmm młodzież nie odpuszcza, prosi o jeszcze jedną szansę. Oki, walimy tróję(powiedzenie dla wtajemniczonych)... i niestety znów wygrywam. Dlaczego piszę o tym?
Technika wypracowana za młodu powoduje, że nawet mając sporą przerwę nie martwię się tym. Wiem jak ułożyć rękę i przede wszystkim, gdzie i kiedy zejść na nogach. A tutaj(w tenisie) ło Boże...co ja znów zrobiłem źle? Dlaczego wczoraj było lepiej a dziś taka sztywna ta łapa itd itd.... Teraz ja przepraszam za zbyt długi post. :wink:

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 4 cze 2020, 04:29
autor: Vivid
Tenis to przecież taka prosta gra, ale zarazem niezmiernie skomplikowana … ;)

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 4 cze 2020, 08:34
autor: htb
Nie ma letko. :) Ale wiadomo nie od dziś że to co porządnie za "młodu" wypracowałeś zostaje na bardzo długo.
W tenisie też chyba dorobili jakąś teorię że po 10 tys. godzin gry będziesz wymiataczem czy jakoś tak. :)

Re: "Przeskakiwanie" palca w stawie

: 7 cze 2020, 07:38
autor: Roger
htb pisze:
4 cze 2020, 08:34
Nie ma letko. :) Ale wiadomo nie od dziś że to co porządnie za "młodu" wypracowałeś zostaje na bardzo długo.
W tenisie też chyba dorobili jakąś teorię że po 10 tys. godzin gry będziesz wymiataczem czy jakoś tak. :)
Kurczę! Nie mogłeś napisać o tej teorii ponad 20 lat temu. Liczyłbym sobie te godziny na korcie, a tak, to zupełnie nie wiem, kiedy w końcu zacznę wymiatać :idioticus: .