W swoje karierze zdobył niemal wszystko, ale wciąż jest głodny zwycięstw. Roger Federer przez lata traktował trochę „po macoszemu” turniej w Bercy, ale w tym roku ma się to zmienić. Szwajcar w przeszłości 3 razy grywał w 1/4 finału tego turnieju.
Paryski Masters to jedyny turniej tej elitarnej serii, w którym Helwet nie zagrał nigdy w finale. Jeżeli w tym roku mu to się uda to Federer zostanie pierwszym tenisistą w historii, który zamelduje się w finałach wszystkich aktualnie rozgrywanych turniejów z cyklu Masters-1000.
Sam zawodnik jest bardzo głodny gry i poprawy swoich osiągnięć w hali Bercy.
„To z pewnością mój najsłabszy turniej z serii mistrzowskiej, tak więc sądzę, że mam duże szanse na poprawę mojego dotychczasowego wyniku podczas tegorocznej edycji. Nie miałem zbyt dużo czas na przygotowania. Odbijałem około godziny wczesnym popołudniem i to w zasadzie wszystko, jeżeli chodzi o moją pracę wykonaną przed jutrzejszym meczem” – powiedział Federer, który w ostatnią niedzielę zdobył swój 65 tytuł w karierze.
Roger odniósł się także do panujących opinii, że korty paryskie w tym roku są szybsze niż to miało miejsce w latach poprzednich.
„Bardzo mnie cieszy, że kolejny turniej pracuje nad przyspieszeniem nawierzchni. Nie twierdzę, że to powinien być standard dla wszystkich turniejów, ale turnieje halowe powinny być rozgrywane w szybkich warunkach” – dodał Federer.
Szwajcar swój pierwszy mecz w Barcy rozegra jutro. Jego rywalem będzie „wiecznie utalentowany” reprezentant gospodarzy, Richard Gasquet.
W bezpośrednich potyczkach Federer prowadzi 6-1, ale obaj Panowie nie grali ze sobą od meczu półfinałowego Wimbledonu 2007.





