Etyka pracy i świadomość jest dużo większa – wywiad z Radosławem Szymanikiem

Na kortach warszawskich klubów tenisowych DeSki i Mera odbywały się zgrupowania drużyn Davis Cup i Fed Cup, które wykorzystały przerwę między sezonami, żeby spotkać się i wspólnie potrenować przed rozpoczynającym się rokiem. Już w lutym obie ekipy powalczą o powrót na właściwe tory w międzynarodowych rozgrywkach.

Korzystając z okazji udało nam się dowiedzieć, jak przygotowanie ocenia Radosław Szymanik, kapitan męskiej reprezentacji.

Jak pan ocenia grudniowe przygotowania z punktu widzenia meczu Davis Cup?

– Bardzo dużo pozytywów z tego względu, że możemy spędzić czas razem i wspólnie potrenować. Wiadomo, że każdy z zawodników ma indywidualne potrzeby i te akcenty są rozłożone w inny sposób. Robimy różne rzeczy na korcie, bo mamy zarówno singlistów, jak i deblistów, zawodników starszych i młodszych. Dodatkowo mogę spędzić czas z trenerami tych tenisistów, co jest też bardzo ważne, bo kontakt kapitana to jest nie tylko kontakt z zawodnikiem, ale też jego trenerem. To trener indywidualny i jego sztab przygotowuje zawodnika. Ja ich widzę od czasu do czasu. Mogę gdzieś z nimi być na turnieju, ale nie pracuję z nimi 365 dni w roku. Poza tym jestem podbudowany dyscypliną i jakością tego, co się dzieje. Mogę powiedzieć, że z roku na rok jest coraz większa dyscyplina u zawodników i ta jakość zawodników podnosi się. Etyka pracy i świadomość jest dużo większa. Na pewno mnie to buduje, że mamy coraz więcej zawodników, którzy mają swoich trenerów na stałe i są świadomi, że potrzebują ciężko trenować i się regenerować, co też jest ważne. Cieszę się, że wszyscy chcą tu przyjeżdżać spędzić czas na korcie i mamy czas, żeby między treningami spotkać się z psychologiem, fizjologiem, żeby porozmawiać o rzeczach, o których w okresie startowym nie ma czasu. Mamy na miejscu fizjoterapeutę, który codziennie ogląda naszych zawodników. To też jest bardzo duża wartość dodana. To jest fajne, że w jednym miejscu możemy mieć naszych czołowych tenisistów, chłopaków i dziewczyny, razem z Klaudią Jans – Ignacik. Muszę powiedzieć, że takim in plus, oprócz Kamila Majchrzaka i Huberta Hurkacza, którzy zrobili olbrzymi postęp, to jest Kacper Żuk i Piotrek Matuszewski, którzy grali świetnie w tym roku podczas startów deblowych na futuresach. Na pewno zrobili bardzo duży postęp indywidualny, bo obydwoje zakończyli rok w pierwszym tysiącu rankingu światowego. Kacper ma przed sobą jeszcze rok grania juniorskiego, więc jest to bardzo dobra pozycja wyjściowa.

To pierwszy raz, kiedy kadra Davis Cup i Fed Cup spotykają się w tym samym czasie. Czy to jest dobre połączenie?

Dla mnie to żaden problem. Wszystkie te rzeczy, które robimy razem to zajęcia z psychologiem, czy integracyjne rzeczy. Fajne jest to, że możemy robić wymianę doświadczeń. Ja mam troszeczkę inne spojrzenie na tenis, Klaudia ma inne, trenerzy, którzy pracują z kobietami mają inną specyfikę niż my, ale zawsze możemy się powymieniać doświadczeniami. Momenty, kiedy sztaby trenerskie mogą sobą rozmawiać, to także wartość dodana. Na pewno byłoby ciekawiej, gdybyśmy mieli halę z hotelem, żeby nie trzeba było się przemieszczać, bo to zawsze trzeba zorganizować, aczkolwiek nie narzekam, bo warunki tenisowe na obu obiektach, a także hotel i jego siłownia są na bardzo dobrym poziomie, więc jesteśmy zadowoleni.
Przechodząc do meczu, który nas czeka w lutym, wydawać się mogło, że Bośnia i Hercegowina to rywal do szybkiego zwycięstwa, ale analizując ranking okazuje się, że trzech Bośniaków jest wyżej w rankingu niż którykolwiek z Polaków.

– Na pewno będzie to trudny mecz. Nie dość, że gramy na wyjeździe, to gramy z zawodnikami, którzy mają lidera w czołowej setce. Dżumhur pokonał bardzo dobry tenisistów, miał świetny sezon. Będziemy grali na ich warunkach, w ich hali, przeciwko ich kibicom, więc nie będzie to łatwy mecz. Myślę, że musimy być na 100 % przygotowani fizycznie i mentalnie, żeby wyjść jako zwycięzcy z tego spotkania. Jesteśmy świadomi, że ten mecz może się skończyć 3:2 w jedną lub drugą stronę i może być bardzo ciasno.
Na chwilę obecną Kamil Majchrzak jest pierwszą rakietą Polski, niemniej jednak wiele osób liczy, że Jerzy Janowicz wróci do kadry. Czy na ten moment może pan powiedzieć, czy na ten moment wiadomo, czy istnieje szansa, żeby Jerzy wrócił do kadry?

Myślę, że jest jeszcze za wcześnie na stwierdzenie kto zagra. Poczekajmy, czy będzie zdrowy i czy wszystko będzie się układało u niego. Wiadomo, że startuje w Australian Open z ?zamrożonego rankingu?, dlatego może grać w turnieju głównym. Mam nadzieję, że szczęście mu dopisze w losowaniu i tak jak w ostatnim US Open zagra z numerem jeden na świecie. Liczę, że wygra parę spotkań, podreperuje swój ranking, więc poczekajmy jeszcze z deklaracjami, kto będzie, bo jeszcze mamy trochę czasu.