Gdzie grają  •   Wyniki na żywo  •   Australian Open  •   Roland Garros  •   Wimbledon  •   US Open  •   Puchar Davisa  •   Puchar Federacji

“Dziennik” - Wywiad z Agnieszką Radwańską

Cieszę się, że tworzę historię polskiego tenisa. Wcześniej długo, długo nie było nic. I nagle bum: Radwańska! - powiedziała najlepsza polska tenisistka na łamach dzisiejszego DZIENNIKA.

W pierwszej rundzie zmierzy się pani z Yung-Jan Chan z Tajwanu. Czy jest pani zadowolona z losowania?
Agnieszka Radwańska: Losowanie jak każde inne. Pierwsza rywalka nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Wiem, że ona jest w moim wieku. Znamy się dosyć dobrze, bo jako juniorki grałyśmy w tych samych turniejach. Ale nigdy przeciwko sobie, przynajmniej tego nie pamiętam. To dobra deblistka, z czołowej dziesiątki, więc grać potrafi.

Jak pani sobie radzi w tym koszmarnym klimacie?
Ciężko będzie grać w takiej duchocie. To, co tu się dzieje, porównałabym do turnieju w Pattaya w Tajlandii. Tam dziewczyny mdlały na korcie

Ale pani poszło tam nie?le, wygrała pani ten turniej.
Ale to nie znaczy, że się tam dobrze czułam. Muszę jednak przyznać, że kiedy ostatnio grywałam w ciężkich warunkach, to wygrywałam.

Pomalowała pani paznokcie w biało-czerwone barwy. Czy to coś w rodzaju barw wojennych?
A co, ?le wyglądam? Zawsze mamy pomalowane paznokcie, tu z innymi dziewczynami postanowiłyśmy, że pomalujemy je w nasze narodowe barwy. Zresztą zauważałam, że inni robią podobnie. To chyba taka olimpijska moda.

Otwarcie mówi pani o medalu. Nie boi się pani składać takich deklaracji?
Nie, bo medal jest jak najbardziej do zdobycia. Jeżeli pierwsze dwa mecze pójdą mi w miarę szybko, jeżeli będę miała czas, by po nich wypocząć, to powinno być dobrze. Turniej trwa tylko tydzień i mecze są codziennie, więc trzeba się szybko regenerować. Nie spodziewałam się tylko, że będę miała takie problemy z ręką. Mam zapalenie stawu palca serdecznego. Przez tę rękę boje się trochę tej liczby meczów.

W debla zagracie razem z Martą Domachowską. Jak się dogadujecie?
Przede wszystkim obie jesteśmy singlistkami. Debel to coś innego. Ale jak najbardziej chcemy w nim dobrze wypaść, wykorzystać szansę startu w igrzyskach. Traktujemy to jako przyjemność, jako trening. Debel troszkę mniej waży od singla, ale każdy i tak walczy o zwycięstwo.

Mieszkacie w jednym pokoju. Nie kłócicie się?
Nie, skąd. A pojawiły się takie głosy? Jedyne, na co możemy narzekać, to rozmiar naszego pokoju. Obydwie mamy mnóstwo toreb, wcześniej byłyśmy przecież na turniejach, i nie mieścimy się ze wszystkimi rzeczami. Nie mamy telewizora ani telefonu, ale i tak jest fajnie, bo mieszkamy ze wszystkimi innymi sportowcami. Spotkałyśmy się z siatkarzami, siatkarkami, wioślarzami. Nie kojarzę niektórych twarzy, ale każdy ma tu taki problem.

Cały wywiad w Dzienniku

Komentarze

Musisz być zalogowany aby komentować.

--------------------------------------------------

Ostatnie wiadomosci