Wczesnym popołudniem żar z nieba leje się na korty klubu Nadwiślan. Agnieszka Radwańska, która od dwóch tygodni jest w Krakowie, odbija piłkę ze sparingpartnerem. „Proszę zobaczyć, w jakich warunkach trenuje dziesiąta tenisistka świata” – powiedział Dziennikowi Robert Radwański.
Na zdezelowanej trybunce obok kortu trudno znale?ć ławkę, na której można usiąść bez ryzyka. Tuż obok wybudowano nowoczesną trybunę stadionu piłkarskiego. Nawierzchnię boiska pokrywa sztuczna trawa najnowszej generacji. Jak donosi strona internetowa klubu, piłkarze Nadwiślana oczekują decyzji w sprawie awansu do VI ligi!
„Właśnie na takich ludzi idą pieniądze, ale piłka nożna zawsze była oczkiem w głowie prezesów. Jedyna tenisowa inwestycja, jaką tu widziałem od 1989 r, to ten wieszak” – Radwański wskazuje na deskę nabijaną zardzewiałymi hakami.
Trener obawia się, że korty celowo zostały doprowadzone do opłakanego stanu. Obiekt, który aż prosi się o remont, położony jest w wyjątkowo atrakcyjnym punkcie Krakowa – tuż obok Wawelu, na gruncie wartym miliony. I tak się składa, że inwestorem, którego udało się pozyskać prezesom, jest firma deweloperska. Klub, gdzie nasza najlepsza tenisistka uczyła się grać, może wkrótce zamienić się w dodatek do luksusowego apartamentowca. „Według dokumentów, które widziałem, przedsięwzięcie komercyjne ma stanąć na 20 procentach powierzchni klubu, oczywiście wykrojonych z części tenisowej” – mówi Radwański.
„Wcale nie chodzi o to, że postanowiliśmy zepsuć komuś interes. Chcemy ratować te korty, nasze ukochane miejsce, gdzie grał jeszcze mój ojciec. Obiekty tenisowe znikają z mapy Krakowa i nie tylko. Właśnie dostaliśmy sygnał z Kielc. Chcą, żeby siostry Radwańskie ratowały klub tenisowy na miejscu którego ma powstać hotel” – mówi Agnieszka.
Więcej w Dzienniku




