Gdzie grają  •   Wyniki na żywo  •   Artykuły  •   Australian Open  •   Roland Garros  •   Wimbledon  •   US Open  •   Davis Cup  •   Fed Cup

320-tka urosła!

TF LogoTytuł może trochę mętny ale dla bardziej zorientowanych w rynku sprzętowym na pewno skojarzyła się niszowa, jeśli chodzi o działkę rakietową, firma nad Loarą… tak tak chodzi właśnie o Tecnifibre! A dokładniej o nowy model: T-Fight 320 XL…

Tecnifibre określany jest przez niektórych drugim Babolatem i w sumie nie mija się to za bardzo z prawdą…

TecnifibreTecnifibre podobnie jak Babolat zaczynał od produkcji naciągów z czasem rozszerzając działalność o rakiety, jednak kluczową różnicą jest pozycja jaką obie firmy zajmują obecnie. Babolat za sprawą takich zawodników jak Andy Roddick, Rafael Nadal, nie grająca już Kim Clijsters czy też nasza Agnieszka Radwańska jest firmą znaną w Polsce i tak naprawdę dominuje na naszych rodzimych kortach. Tecnifibre reprezentują zawodnicy zdecydowanie niżej w rankingu tj. Fernando Verdasco, Janko Tipsarevic czy Gisela Dulko. Firma zdecydowanie bardziej kojarzy się z naciągami niż rakietami, a to za sprawą obecnego numeru 3 światowego rankingu Novaka Djokovic’a, który dość długo grał naciągami typu multi tej firmy, w tym najbardziej cenionym X-One Biphase. Sukces Babolata to w głównej mierze szczęście, juniorzy którzy okazali przyszłymi mistrzami pociągnęli firmę na szczyt. Tego dokładnie brakuje obecnie Tecnifibre tj. znanego nazwiska, które przyciągałoby obiecujących juniorów do tej marki. Błache? Być może ale właśnie tak mistrz kortów ziemnych, Rafael Nadal związał się z Babolatem… młody Hiszpan chciał grać sprzętem swojego idola, a był nim Carlos Moya. Gra obecnie co prawda innym modelem niemniej jednak to Moya i jego Pure Drive były bodźcem do związania się Rafy właśnie z tą firmą. Swego czasu Tecnifibre poczynił kroki do pozyskania James’a Blake, kiedy Dunlop zerwał z nim umowę… jak pamiętamy nic z tego nie wyszło gdyż James związał się na krótko z Prince’m ale właśnie z myślą o Amerykaninie zostały stworzone T-Fight 320 i 335, które są bliźniaczo podobne do macierzy rakiety, którą obecnie gra Blake. Tecnifibre ma po tym epizodzie jedno… mianowicie rakiety oparte o bardzo dobrą macierz, a teraz otrzymujemy kolejną rakietę opartą właśnie na tej sprawdzonej macierzy czyli T-Fight’a 320 XL.

T-FightNa pierwszy rzut oka zdawać by się mogło że T-Fight 320 XL to tylko dłuższa o 0,5 cala wersja “zwykłej” 320-stki… i tu właśnie sprawdza się powiedzenie że pozory mylą! XL-ka to coś innego! Większość parametrów, owszem pokrywa się z jej “niższym bratem” ale najistotniejszy spośród wszystkich parametrów, a mianowicie balans został zmieniony z 310mm na 325mm. Dodatkowe centymetry i balans skierowany bardziej w kierunku główki sprawia że T-Fight 320 XL jest zdecydowanie trudniejszą rakietą niż zwykła 320, a w “trudności obsługi” zrównuje się (…a wręcz moim skromnym zdaniem przerasta!) T-Fight’a 335, który jest najcięższą ofertą Tecnifibre. Zapytacie: “Przecież TF 335 jest o 15g cięższy od XL-ki więc jak ta druga pozycja może być trudniejsza?” Odpowiedź jest prosta i już padła… BALANS!
Tak, tak… TF 335 ma zdecydowanie większą masę statyczną niż TF 320 XL ale ma on również środek ciężkości usytuowany o 20mm bliżej rączki co sprawia że większa waga nie jest tak wyczuwalna.

Czy to dobrze, a może źle? Według mnie? Dobrze! A nawet bardzo dobrze! Nie zrozumcie mnie źle, T-Fight 335 jest rakietą dokładną i precyzyjną, to co pokazuje na korcie jest dokładnym odzwierciedleniem przygotowania i możliwości użytkownika, który się z nią zaznajomił. Ale nie pomaga ona w niczym! Dokładnie tak… nie pomaga w niczym ale również w niczym nie przeszkadza. Dlatego można ją potraktować jako przedłużenie ręki, zrobi dokładnie to co użytkownik nawet jeśli będzie to największą głupotą. Przez to staje się rakietą bez wyrazu, polotu… staje się doskonałym orężem dla cierpliwego i świadomego swojej gry rzemieślnika na korcie ale dla kogoś kto nie zna swojego “tenisowego jestestwa” będzie w pewnym sensie eteryczna, nie pomoże, nie wskaże kierunku w którym ma podążać.

Z kolei T-Fight 320 XL jest rakietą charakterystyczną, wyrazistą i pełną charakteru! W przeciwieństwie do innych T-Fightów w wyniku zmiany parametrów swingweight diametralnie wzrósł przekładając się na możliwość zagrania cięższej piłki czy mocniejszego serwisu. Z balansem 5HL jest rakietą wyraźnie skierowaną na grę na całym korcie z minimalnym wskazaniem na koniec kortu. O precyzję dba wąska 20mm rama połączona z przeplotem 18×20. TexAliumStabilność to połączenie 320g wagi, 325mm balansu oraz (co charakterystyczne dla wszystkich T-Fight’ów, T-Feel’y czy T-Flash’ów) wkomponowaniu w serce rakiety materiału stosowanego w aeronautyce tj. TexAlium.
Cóż więcej powiedzieć?

Zdecydowanie nie jest to platforma do modyfikacji! Ta rakieta wie do czego została stworzona i sprawdza się w tym doskonale! Kontrola, moc, stabilność… a wszystko starannie zapakowane w czerwono-czarną paczuszkę o nazwie Tecnifibre T-Fight 320 XL.

Komentarze

Musisz być zalogowany aby komentować.