Wilson RF97 Autograph

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Tennis Warehouse Europe oraz firmy Wilson, którzy dostarczyli sprzęt do przetestowania.

Niniejsza recenzja dotyczy modelu Wilson RF97 Autograph. Rakieta wciągnięta była naciągiem Luxilon 4G o średnicy 1,41mm z siłą 24kG (2 węzły).

Data wydania: 2014 rok
Prekursor: brak
Sukcesor: brak

Parametry:
Powierzchnia główki: 97 cali² / 625,81 cm²
Długość: 685mm**
Waga: ±340g* / ±361g**
Balans: ±305mm* / ±313mm**
Profil ramy: 21,5mm*
Przeplot strun: 16×19
Sztywność: ≈68RA***
Swingweight: ≈335 kg·cm²***
____________________________________
* Docelowe parametry bez naciągu sugerowane przez producenta.
** Parametry posiadanego egzemplarza (z naciągiem).
*** Parametry za Tennis Warehouse (dla naciągniętej rakiety).
rs1
Kiedy Roger Federer postanowił zmienić rakietę poszukując nowej jakości w swojej grze fani dyscypliny oszaleli. Zdjęcia z treningów, spekulacje, artykuły w prasie… jednym słowem medialno-społeczny szał. Sceptycy, w tym niżej podpisany, obeznani z procederem ukrywania faktycznych modeli używanych przez zawodników pod grafikami nowo oferowanych produktów byli sceptyczni, nie byłby to pierwszy raz kiedy konsumenci otrzymaliby produkt nie mający nic wspólnego z rakietą ulubionego zawodnika. A jednak, w artykule dla New York Timesa Wilson zarzeka się iż rakieta kryjąca się pod nazwą RF97 Autograph to faktyczny sprzęt Szwajcara… co więcej wszystkie dotychczasowe materiały wizualne zdają się potwierdzać te słowa.

W założeniu RF97 ma być uwspółcześnionym podejściem do jednej z najlepiej rozpoznawalnych linii rakiet w tenisie – Pro Staffów. Model ma łączyć w sobie klasyczne czucie oferując jednocześnie większą dynamikę oraz sweetspot czyniąc go łatwiejszym w użytkowaniu od starych 90-tek, o PS85-tce nie wspominając. Jednym słowem celem Wilsona było stworzenie Pro Staffa dostosowanego do wymagań współczesnej gry.

Niecierpliwych zapraszam bezpośrednio do podsumowania, ciekawskim polecam jednak zapoznanie się z moimi odczuciami z gry tymże modelem…

Czucie, komfort, stabilność
Kiedy rakieta waży 340g „na czysto” można oczekiwać iż będzie solidna jak skała, najmniejsze uczucie niestabilności przy takiej wadze można by spokojnie uznać za porażkę… ale RF97 taką zdecydowanie nie jest. Gdyby w tenisie istniał standard stabilności byłby nim bez wątpienia ten model. Z głębi kortu, returnując, czy to grając woleja rakieta pozostaje „niewzruszona” kontaktem z zagraniami przeciwnika. Można powiedzieć iż jest to stabilność totalna czyniąc z tego aspektu niejako znak towarowy tego modelu.

Nie ukrywam, że kiedy odczytałem średnicę naciągu obawiałem się o swoją rękę. Żadnej grającej aktywnie osobie nie muszę mówić iż poliester 1,41mm to nie przelewki, tym większe było moje zaskoczenie, kiedy nie tylko w trakcie gry ale i po jej zakończeniu nie odczuwałem najmniejszych problemów z ręką. Bardzo istotne jest tutaj podkreślenie jak duży sweetspot oferuje ten model co częściowo może tłumaczyć brak nieprzyjemnych doznań w trakcie gry mimo tak niefortunnie dobranego naciągu.

Zmierzona sztywność na poziomie 68RA wydaje się nieco zawyżona i nie jest tak odczuwalna w rzeczywistości. Nie jest to oczywiście rakieta miękka, czucie jest wyraziste i charakterystyczne dla Pro Staffów z wplecionym kevlarem, choć nie jest to ten sam poziom „czystości” co w boxowej konstrukcji nawet przez chwilę nie mamy wątpliwości spod jakiego znaku wywodzi się ten model. Mimo iż czucie oceniam wysoko poszukującym Pro Staffa 85/90 tylko z większą główką polecam zakup PS 95-tki i dociążenie jej ołowiem. RF97 w kontekście czucia określiłbym bardziej jako zainspirowaną starymi Pro Staffami niż ich faktycznym następcą.

Dynamika, kontrola, dostęp do rotacji
Jednym z celów jaki przyświecał inżynierom Wilsona było dostosowanie 97-mki do wymagań współczesnej gry i uczciwie przyznaję iż wyszło im to całkiem dobrze. Centryczne trafienia przekładają się na ponad przeciętną dynamikę w tej klasie, tutaj ponownie podkreślę iż pole czystego trafienia jaki oferuje rakieta jest wyjątkowo pokaźne, przy zachowaniu pełnej kontroli. Trafienia poza sweetspotem nie porażają głębokością ale nie wiążą się z nimi jakiekolwiek drgania.

Dostęp do rotacji stoi również na dobrym poziomie pod warunkiem iż uderzeniom towarzyszy odpowiednia szybkość główki rakiety co przy zadanych warunkach (struny 1,41mm) oraz charakterystyce modelu (masywność i manewrowalność rakiety, o czym niżej) nie jest wcale łatwe do osiągnięcia. Dość powiedzieć, że w przypadku „Autografa” zdecydowanie łatwiej przychodzą zagrania „wypłaszczone” bądź z rotacją wsteczną… och, tak. Slajsy to ten typ rotacji, który był niezwykle naturalny dla tej rakiety, a cechy, które w przypadku topspinu były ograniczeniami nie przekładały się nań w jakikolwiek negatywny sposób.

Manewrowalność
Jest to chyba jedyna słabość tego modelu, można ją wręcz przyrównać do mitycznej pięty Achillesa. Rakieta ma wszystko ale przez tą jedną, jedyną niedoskonałość staje się wyjątkowo wymagająca. Aby osiągnąć satysfakcjonujący topspin trzeba naprawdę się napracować. Przy serwisie „ciężkość” główki rakiety również nie pomaga, a serwis z odpowiednim kickem staje się dla użytkownika prawdziwym testem sprawności, nie tylko technicznej ale i fizycznej gdyż wraz z kolejnymi minutami na korcie coraz trudniej spełnić wymagania jakie stawia przed użytkownikiem RF97.

Ta „masywność” sprawia iż „Autografowi” bliżej do maczugowatego [K]PS’a 88 niż tnących przez powietrze niczym miecz PS85 czy PS90. Dlatego podstawowym wymogiem dla ewentualnych graczy chcących zmierzyć się z najnowszym Pro Staffem jest przede wszystkim płynność zagrań aby ciężar idący za uderzeń był atutem, a nie ograniczeniem.

Podsumowanie
RF 97 Autograph to ciekawa próba uwspółcześnienia rakiet będących swoistą klasyką gatunku stanowiących kwintesencję starego technicznego ofensywnego tenisa w którym dominowały wypady do siatki w celu zakończenia wymiany precyzyjnym wolejem. O ile puryści mogą czuć niesmak z powodu odejścia od przekroju boxowego ramy oraz jej wyraźnego pogrubienia to wydaje się iż inżynierowie Wilsona dość zgrabnie wywiązali się z powierzonego im zadania tworząc model, który m.in. dzięki sprawdzonej kombinacji grafitu z kevlarem pozostał przy czuciu wystarczająco zbliżonym do jego protoplastów jednocześnie oferując lepsze przystosowanie do warunków jakie narzucają współczesne tenisowe realia.

Niech jednak nie zwiodą was te superlatywy, RF97 pozostaje opcją wymagającą. Jako rakieta do codziennego użytku nadaje się ona tylko dla wyjątkowo wąskiego grona odbiorców, których cechują nie tylko zaawansowane umiejętności techniczne ale i rozsądne przygotowanie fizyczne. Mając cały czas w pamięci iż ponadprzeciętność tego modelu idzie w parze z równorzędnymi wymaganiami rakieta może też zagościć w torbie wielu graczy jako ciekawa odskocznia od codzienności… w granicach rozsądku ma się rozumieć.